Blog podróżniczy Piotra Ludwińskiego - Afryka

Śledź za pomocą Rss , Facebook

Dlaczego „Ruszaj!”

To podpowiedź, motywacja, polecenie a może nawet już krzyk. Dla samego siebie.

Zbyt długo zasiedziałem się, zaczynam już zgrzytać i trzeszczeć, być nieznośny i byle jaki!

Jest wiele powodów dla których ruszamy. Jeśli jesteś na tej stronie to albo dobrze wiesz, albo chcesz wiedzieć dlaczego ruszają inni, albo też potrzebujesz kopa :-) …Czytaj Dalej

Mam wizę do Namibii

Udało się jeszcze w Botswanie w Gabarone (stolica) załatwić wizy do Namibii. Dlaczego ludzie tam jadą: dla odmienności, dla surowości krajobrazu dla autentyczności górskiego pogranicza z Angolą. Ja jadę tam prawdopodobnie sam, aby mieć do woli czas na fotografowanie na refleksje, na poznawanie ludzi w ich tempie. Nie wychodziły w Afryce nigdy szybkie reportaże z otwartego okna nawet najwolniej jadącego samochodu. Jeśli jesteś gotowy zaakceptować takie warunki poznania to szala sukcesu zacznie drgać aby w końcu przechylić się na Twoją stronę. Jeśli nie to idź na ryby…one i tak milczą.
Tak naprawdę czuję niedosyt po odbytym szybkim rajdzie przez RPA, Lasotto i Botswanie.
Było prawie wszystko ale bardzo inaczej niż moje pragnienia podpowiadały… .
Bardzo brakuje mi subtelności języka. Stwarzana bariera rośnie jeszcze wyżej i jeszcze trudniej ją pokonać. Jadę z przeświadczeniem, że musi udać się i basta.

Lesotho, Botswana, Zimbabwe z Kaziem, Nel i Noe

Wielkie Sorki za Taaaką ciszę…

Ruszyliśmy 31.01.2013 w drogę już własnym autem. Najpierw RPA. Sylwester w ładnym hotelu w miejscowości o znanej nam nazwie Wartburg. Tylko my dotrwaliśmy do 24-tej ONI nie obchodzą. Rano karmienie pawii w parku ( nie swoich) i w drogę…

Tutaj jest prawie tak samo ale… trochę inaczej. Pisałem już wiele razy i nic z tego.

Najczęściej Internet jest tak słaby, że napisać jeszcze się da, ale po dołożeniu zdjęć wszystko pada. Właśnie się mocno wk… Piotr

Jestem w Afryce!

Ruszyłem ! 18.12.2012 Szybki transfer Wrocław-Frankfurt-Kapsztad-Durban. Na lotnisku NIESPODZIANKA; Kaziu Nel i Noe zaskoczyli mnie, napadli aż mnie zatkało. Nikt nie mówił, że tu będą… Gorąco, wilgotno, gwarno. Atmosferę wychłodziła wiadomość od agenta: statek przyjdzie 22.12.2012. Za dwie godziny byliśmy już na jachcie w mieście oddalonym o 180 km Richards Bay. 20.12 duże zakupy namiot, materace, śpiwory i inne szpeje biwakowe na wyjazd. 21.12 gorsza wiadomość: statek będzie w okolicy 26.12.2012.z prawdopodobieństwem rozładunku w następnym roku.

Przezbrajamy wszystkie pomysły i po południu ruszamy wypożyczyć autko na święta, aby nie zwariować… Teraz obiadek. Potem poobiednia drzemka…Nara!

No i drzemka nieco przeciągnęła się, to wina aklimatyzacji i wina… Po samochód z wypożyczalni jutro. Szperaliśmy na mapach i w necie aby jaką awaryjną trasę obmyślić no i prawie mamy. Trochę z mapy a reszta na spontan. Pierwszy interesujący park mamy zaledwie o ok. 100 km od Richards Bay na północ. Będzie ciężko bez całego ekwipunku, uwięzionego w kontenerze, ale co tam damy radę. Dobre humory i nieco prowizorki zastąpi wszystko.

O Aucie

Toyota LC 200 z 2008 roku 4,5l olej napędowy. Pierwsza modyfikacja przeda wyjazdem do Maroka w 2011roku

„Unieszkodliwione” zawieszenie automatyczne wymiana sprężyn i amortyzarorów na terenowe Dobinsons. Dodany dodatkowy zbiornik paliwa 130l w miejsce koła zapasowego. Koło zapasowe ląduje na specjalnym wieszaku z tyły samochodu. Prace wykonane w BIG-u Garage.

W 2012 zabudowa wnętrza z szufladami, zamocowanie namiotu Autohome i spoilera na bagarzniku dachowym, zbiorniki wody (2x50l), poszerzenie poprzez pierścienie dystansowe i poszerzenia nadkoli, lampy LED przód tył i boki. Lodówka, rozbudowa instalacji elektrycznej, Poprawa chłodzenia oleju skrzyni biegów. Prace wykonane przez Rayo 4×4. Dla zainteresowanych może pojawić się więcej szczegółów.

Początki

Było wiele pomysłów, podpowiedzi i prób połączenia ognia i wody… Wiecie co wzieło górą? ŻYCIE!

Przez cały ten czas konsekwentnie wyposażałem, ulepszałem, poprawiałem samochód. I dobrze bo do tego trzeba dużo czasu, pasji i środków.

Czy jest doskonały? Nie ma takiego.

Czy miełem na to czas? Wykradałem.

Czy miałem dostatek funduszy? Kombinowałem.

Kompromis i zrządzenie losu podpowiedziały scenariusz na wspaniałą trasę która wciąż żyje więc zmienia się. Mój brat z dziećmi płynie w tym czasie z Malezji do RPA. Wystarczyło kilka rozmów aby nieco zmodyfikował swe plany i abyśmy święta i nowy rok spędzili wspólnie w parkach RPA, Namibii i Botawany. W chwili kiedy piszę ten tekst auto w kontenerze dopływa do Afryki a ja za cztery dni lecę aby go wyzwolić z blaszanego kagańca. Niech sobie pobryka.

Na początku było nic :-)

Jak często miewamy ochotę zjechać z asfaltu, czy nudnej autostrady. Wcale nie tak często zjeżdżamy. Odmawiamy sobie i odmawiamy a robal gryzie gdzieś w środku… Tak wielu z nas jeździ samochodami terenowymi gotowymi ruszyć już jutro nawet na koniec świata… To nie samochód to my sami jesteśmy problemem do pokonania aby wreszcie ruszyć! Jeśli czekasz na właściwą chwilę, kiedy już nic nie będzie dostatecznym powodem aby wyjazd przełożyć jeszcze o rok, to uwierz takiej chwili nie ma. Zawsze trzeba nieco szarpnąć aby puściło i zasiać optymizmem na kredyt.